Zatroszczmy się więc o siebie i pracujmy gorliwie, póki mamy czas…

Mówiliśmy na początku tej nauki, że nieraz czyni ktoś pokutę przed bratem, ale po tej pokucie nadal trwa w urazie; i powiedzieliśmy, że przez robienie pokuty pokonał wprawdzie gniew, ale z urazą jeszcze nie walczył. A bywa inny, który kiedy mu się zdarzy pokłócić się z kimś i obaj uczynią pokutę i pogodzą się, zachowuje pokój wobec tamtego i nie chowa w sercu żadnej urazy; ale jeśli się zdarzy, że po jakimś czasie ten sam brat znowu mu sprawi przykrość, on przypomina sobie i tamten pierwszy wypadek. Taki podobny jest do człowieka, który się zranił i opatrzył ranę: dzięki opatrunkowi rana się zagoiła i zabliźniła, ale to miejsce jest jeszcze delikatne. Jeśli ktoś ugodzi w nie kamieniem, ono łatwiej niż wszystkie inne miejsca ciała rozdziera się i znowu zaczyna krwawić. Tego doznał i on: zranił się, ranę opatrzył (opatrunkiem była pokuta) i na razie zagoiła się rana, to jest gniew, jak i u tamtego pierwszego; ponadto zaczął walczyć z urazą, starając się nie zachować w sercu żadnego przykrego wspomnienia: to oznacza zabliźnienie rany. Jednak nie zatarł śladu całkowicie, pozostała w nim resztka urazy, jak blizna którą wystarczy lekko uderzyć, żeby się cała rana od razu otwarła. Trzeba więc walczyć, aby także i ta blizna zanikła zupełnie, aby miejsce jej zarosło włosem i aby nie pozostało żadne zniekształcenie; żeby nie było w ogóle widać, że tutaj kiedyś była rana.

Jak to można osiągnąć? Przez modlitwę z całego serca za brata, który nas uraził, modlitwę taką: „Boże, wspomóż brata mojego i mnie, dla jego modlitwy”. W ten sposób człowiek modli się za brata, co jest dowodem współczucia i miłości i zarazem upokarza się, bo prosi o pomoc powołując się na jego modlitwy. A gdzie jest miłość, współczucie i pokora, co może tam osiągnąć złość, uraza, czy inna namiętność? Mówił to ojciec Zosymas: „Choćby diabeł i wszystkie jego zastępy użyły wszystkich machin bojowych swej złości, próżne są jego sztuki. Unicestwia je pokora przykazania Chrystusowego”. Mówi także i inny Starzec: „Kto modli się za wroga, nie chowa urazy”.

Wykonajcie i dobrze zrozumiejcie to, co słyszycie. Bo zaiste, jeślibyście według tego nie postępowali, z samych słów tego nie pojmiecie. Jakiż człowiek, chcąc się nauczyć rzemiosła, usiłuje je pojąć tylko teoretycznie? Oczywiście najpierw przez jakiś czas wykonuje daną rzecz, i psuje, i znów wykonuje i niszczy, a tak powoli przez trud i cierpliwość uczy się tej sztuki. Bóg widzi jego wolę i jego trud, i udziela mu pomocy. A my chcielibyśmy sztuki nad sztukami nauczyć się tylko ze słów, nie wykonując jej czynem? Jak to możliwe? Zatroszczmy się więc o siebie, bracia, i pracujmy gorliwie, póki mamy czas. Niech nam Bóg pomoże pamiętać i zachowywać usłyszane słowa, żeby się dla nas nie stały wyrokiem potępienia w dniu sądu.


Fragment z dzieła Pisma ascetyczne. O auotrze: Św. Doroteusz z Gazy (VI w.), pochodził z Antiochii, gdzie też otrzymał staranne wykształcenie. Około roku 525 wstąpił do położonego koło Gazy (Palestyna) klasztoru, kierowanego przez abba Seridosa. Stał się uczniem dwóch wielkich mistrzów-rekluzów: Jana i Barsanufiusza. We wspólnocie pełnił różne obowiązki: odpowiedzialnego za przyjmowanie podróżnych i gości, opiekuna chorych oraz szpitala, a z czasem również wychowawcy nowych kandydatów. Być może po śmierci mistrzów oraz Seridosa (ok. 540 r.) założył nowy klasztor. Pozostawił zbiór konferencji oraz listów.

Pomóż nam wydać Opowieści pielgrzyma w wersji audio. Zostań naszym patronem. O naszych celach dowiesz na stronie Patronite.

Otrzymuj fragmenty na skrzynkę e-mail

Kilka słów…

Ruch monastyczny, który narodził się w IV w. w Egipcie, bardzo szybko rozprzestrzenił się na inne obszary ówczesnego świata. Wyrażał się w różnorodnych formach: byli zatem pustelnicy żyjący samotnie na pustyni, w skalnych grotach czy w lasach, wędrowni kaznodzieje i misjonarze, wreszcie mnisi żyjący we wspólnotach, według wskazówek duchowego mistrza, lub z czasem spisanej reguły. Wszystkich ich natomiast łączyło szczere pragnienie dążenia ku Bogu, realizowania w życiu codziennym wskazań Ewangelii. Słowa Chrystusa zapisane w Ewangelii, które pociągnęły do pójścia na pustynię w 2. poł. III w. młodego Antoniego: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj wszystko co masz, potem przyjdź i chodź za mną”, tak samo oddziaływały w kolejnych stuleciach, skłaniając wielu do porzucenia dotychczasowego sposobu życia. Nie znamy ich wszystkich z imienia, niektórych upamiętnia tylko samo imię, o innych napisano poematy czy żywoty. Wielu Kościół oficjalnie ogłosił jako świętych, wskazując ich jako wzór albo przykład do naśladowania, lecz także jako orędowników dla tych, co pośród codzienności szczerze szukają Boga, aby wstawiali się za nimi przed Tronem Najwyższego... Więcej

Co dalej?

Wydawnictwo Benedyktynów Tyniec od początku swego istnienia (1991) stara się przedstawiać i promować najbardziej interesujące i wartościowe teksty z tradycji duchowej chrześcijaństwa czerpiącej obficie z doświadczenia mnichów. Poprzez nasze publikacje pragniemy pokazać, że mądrość minionych pokoleń jest olbrzymim bogactwem, które warto poznawać i z którego warto czerpać także obecnie. Tradycja jest jak wino – gdy się zestarzeje z przyjemnością się je pije (por. Syr 9,10). Siłą tradycji monastycznej, decydującej o jej nieprzemijalności i aktualności, jest gleba z której ona wyrasta: autentyczne doświadczenie Boga i własnej ograniczoności. O życiu dawnych mnichów i ich nauce czytamy w Apoftegmatach Ojców Pustyni i w Rozmowach z Ojcami św. Jana Kasjana. Szczególnie wartościowe są pisma Ewagriusza z Pontu, którego dzieła we fragmentach znajdziemy w Filokalii. Więcej publikacji