Wstyd i hańba

Zwłaszcza zaś to jest straszne, co mówi święty Jan Chryzostom, że choćby nie było ani rzeki ognia, ani straszliwych aniołów, a tylko podział ludzi na wezwanych do nagrody i chwały oraz tych, których haniebnie odrzucono, aby nie widzieli chwały Boga, to czyż nie byłaby gorsza od całego piekła ta kara wstydu i hańby, ta męka pozbawienia takich dóbr? Bo wtedy już same wyrzuty sumienia, samo wspomnienie przeszłych uczynków, jak już wyżej powiedzieliśmy, jest gorsze od tysięcznych niewypowiedzianych mąk.

Dusze, zdaniem Ojców, pamiętają o wszystkim, co robiły na ziemi, a więc o słowach, czynach, myślach i o niczym nie mogą zapomnieć. A to, co powiedziano w psalmie: w tym dniu przepadną wszystkie jego myśli, to się odnosi do myśli ziemskich, dotyczących budowania, majątków, rodziców, dzieci, wszelkich transakcji. Te przepadają z chwilą wyjścia duszy z ciała, i już o niczym takim dusza nie pamięta, ani się o to nie troszczy. Ale to, co uczyniła powodowana cnotą albo namiętnością, to pamięta i z tego nic nie ginie. Tak samo jeśli komuś zrobiła coś dobrego albo sama od kogoś doznała dobra, to wiecznie pamięta i o przysłudze przez siebie oddanej i o swoim dobroczyńcy. Podobnie jeśli doznała krzywdy od kogoś albo kogoś sama skrzywdziła, pamięta wiecznie i o krzywdzicielu, i o pokrzywdzonym. I żaden, jak już powiedziałem, ze spełnionych na tym świecie uczynków nie przepada dla duszy, ale pamięta ona o wszystkich po wyjściu z ciała, nawet jeszcze jaśniej i wyraźniej, ponieważ się pozbyła tego ziemskiego ciała.

Mówiliśmy kiedyś o tych sprawach z pewnym wielkim Starcem. Ów Starzec twierdził, że dusza po wyjściu z ciała pamięta namiętność, jakiej ulegała i grzech i osobę, z którą zgrzeszyła. A ja mówiłem: może to nie tak, ale pozostaje w duszy nałóg zrodzony z popełnionych grzechów i ten trwa w jej pamięci. I długo dyskutowaliśmy o tym, chcąc to zrozumieć. Ale Starzec nie dawał się przekonać i mówił, że dusza pamięta nawet sposób grzechu, i miejsce i nawet osobę współwinowajcy. I zaiste, jeśli tak jest, to jeszcze straszniejszy będzie nasz los ostateczny, o ile się o siebie nie zatroszczymy. Dlatego wciąż wam powtarzam: starajcie się hodować w sobie dobre myśli, aby je tam odnaleźć. Co bowiem ktoś ma tutaj, to za nim pójdzie i to tam także będzie posiadał. Usiłujmy uniknąć tego losu, bracia, starajmy się, a Bóg okaże nam swoje miłosierdzie. Bo to On jest, jak powiedziano w psalmie: nadzieją wszystkich krańców ziemi i mórz dalekich. Na „krańcach ziemi” są ci, którzy się całkiem pogrążyli w grzechu, na „morzu dalekim” są ci, którzy trwają w zupełnej niewiedzy: a jednak Chrystus jest nadzieją także i takich.


Fragment z dzieła Pisma ascetyczne. O auotrze: Św. Doroteusz z Gazy (VI w.), pochodził z Antiochii, gdzie też otrzymał staranne wykształcenie. Około roku 525 wstąpił do położonego koło Gazy (Palestyna) klasztoru, kierowanego przez abba Seridosa. Stał się uczniem dwóch wielkich mistrzów-rekluzów: Jana i Barsanufiusza. We wspólnocie pełnił różne obowiązki: odpowiedzialnego za przyjmowanie podróżnych i gości, opiekuna chorych oraz szpitala, a z czasem również wychowawcy nowych kandydatów. Być może po śmierci mistrzów oraz Seridosa (ok. 540 r.) założył nowy klasztor. Pozostawił zbiór konferencji oraz listów.

Pomóż nam wydać Opowieści pielgrzyma w wersji audio. Zostań naszym patronem. O naszych celach dowiesz na stronie Patronite.

Otrzymuj fragmenty na skrzynkę e-mail

Kilka słów…

Ruch monastyczny, który narodził się w IV w. w Egipcie, bardzo szybko rozprzestrzenił się na inne obszary ówczesnego świata. Wyrażał się w różnorodnych formach: byli zatem pustelnicy żyjący samotnie na pustyni, w skalnych grotach czy w lasach, wędrowni kaznodzieje i misjonarze, wreszcie mnisi żyjący we wspólnotach, według wskazówek duchowego mistrza, lub z czasem spisanej reguły. Wszystkich ich natomiast łączyło szczere pragnienie dążenia ku Bogu, realizowania w życiu codziennym wskazań Ewangelii. Słowa Chrystusa zapisane w Ewangelii, które pociągnęły do pójścia na pustynię w 2. poł. III w. młodego Antoniego: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj wszystko co masz, potem przyjdź i chodź za mną”, tak samo oddziaływały w kolejnych stuleciach, skłaniając wielu do porzucenia dotychczasowego sposobu życia. Nie znamy ich wszystkich z imienia, niektórych upamiętnia tylko samo imię, o innych napisano poematy czy żywoty. Wielu Kościół oficjalnie ogłosił jako świętych, wskazując ich jako wzór albo przykład do naśladowania, lecz także jako orędowników dla tych, co pośród codzienności szczerze szukają Boga, aby wstawiali się za nimi przed Tronem Najwyższego... Więcej

Co dalej?

Wydawnictwo Benedyktynów Tyniec od początku swego istnienia (1991) stara się przedstawiać i promować najbardziej interesujące i wartościowe teksty z tradycji duchowej chrześcijaństwa czerpiącej obficie z doświadczenia mnichów. Poprzez nasze publikacje pragniemy pokazać, że mądrość minionych pokoleń jest olbrzymim bogactwem, które warto poznawać i z którego warto czerpać także obecnie. Tradycja jest jak wino – gdy się zestarzeje z przyjemnością się je pije (por. Syr 9,10). Siłą tradycji monastycznej, decydującej o jej nieprzemijalności i aktualności, jest gleba z której ona wyrasta: autentyczne doświadczenie Boga i własnej ograniczoności. O życiu dawnych mnichów i ich nauce czytamy w Apoftegmatach Ojców Pustyni i w Rozmowach z Ojcami św. Jana Kasjana. Szczególnie wartościowe są pisma Ewagriusza z Pontu, którego dzieła we fragmentach znajdziemy w Filokalii. Więcej publikacji