Wielki i nieznośny smutek

Starajcie się i wy, bracia, zasięgać rady, a nie opierać się na sobie. Zobaczcie, jaka z tego płynie radość, jaka beztroska, jaki pokój. Ale ponieważ powiedziałem wam, że nigdy nie doznawałem ucisku, posłuchajcie w tej sprawie, co mi się raz zdarzyło. Kiedy jeszcze tam byłem w klasztorze, ogarnął mnie kiedyś wielki i nieznośny smutek i było mi tak źle i ciężko, jakby już przez to dusza miała wyjść ze mnie. A ten smutek był zasadzką diabelską. Pokusa taka pochodzi z zazdrości diabła i jest straszna, ale krótka. Odczuwa się ciężar, ciemność, smutek nie do pocieszenia, znikąd jakiejkolwiek pomocy, ale zewsząd ucisk, zewsząd męka. Ale szybko przychodzi na duszę zmiłowanie Boże, inaczej nikt by tego nie wytrzymał. Jak więc mówiłem, przechodziłem właśnie okres takiej pokusy i takiej męki. Pewnego dnia, kiedy stałem na dziedzińcu klasztornym zniechęcony i błagałem Boga w tej sprawie, nagle zaglądam do kościoła i widzę kogoś w stroju biskupim wchodzącego do prezbiterium. A ja nigdy nie zbliżałem się do gościa bez potrzeby albo rozkazu, ale wtedy jak gdyby coś mnie pociągnęło i wszedłem za nim; a on stał tam czas jakiś z rękami wyciągniętymi do nieba, ja zaś stałem za nim modląc się z wielkim strachem, bo bardzo mnie zatrwożył jego widok. I kiedy skończył się modlić, odwrócił się i podszedł do mnie, a kiedy się zbliżał, czułem, jak gdyby oddalały się smutek i strach. Kiedy więc podszedł do mnie, wyciągnął rękę i dotknął mojej piersi, a stukając w nią palcem mówił: Ufałem Panu, ufałem: schylił się nade mną i wysłuchał mego wołania. Wydobył mnie z dołu zagłady i z kałuży błota, a stopy moje postawił na skale i kroki moje umocnił. I w usta moje włożył śpiew nowy, pieśń dla naszego Boga. Wszystkie te wersety powtórzył trzy razy, wciąż – jak mówiłem – uderzając lekko palcem w moją pierś, a potem wyszedł z kościoła. A do mojego serca spłynęły nagle światło, radość, pociecha, słodycz – stałem się innym człowiekiem. Kiedy więc wybiegłem za nim, chcąc go odnaleźć, nie znalazłem go, ponieważ mi zniknął. Od tej chwili, dzięki miłosierdziu Bożemu, nie znałem już więcej udręki czy to smutku czy niepokoju, ale strzegł mnie Pan aż do dzisiaj dzięki modlitwom owych świętych Starców.


Fragment z dzieła Pisma ascetyczne. O auotrze: Św. Doroteusz z Gazy (VI w.), pochodził z Antiochii, gdzie też otrzymał staranne wykształcenie. Około roku 525 wstąpił do położonego koło Gazy (Palestyna) klasztoru, kierowanego przez abba Seridosa. Stał się uczniem dwóch wielkich mistrzów-rekluzów: Jana i Barsanufiusza. We wspólnocie pełnił różne obowiązki: odpowiedzialnego za przyjmowanie podróżnych i gości, opiekuna chorych oraz szpitala, a z czasem również wychowawcy nowych kandydatów. Być może po śmierci mistrzów oraz Seridosa (ok. 540 r.) założył nowy klasztor. Pozostawił zbiór konferencji oraz listów.

Pomóż nam wydać Opowieści pielgrzyma w wersji audio. Zostań naszym patronem. O naszych celach dowiesz na stronie Patronite.

Otrzymuj fragmenty na skrzynkę e-mail

Kilka słów…

Ruch monastyczny, który narodził się w IV w. w Egipcie, bardzo szybko rozprzestrzenił się na inne obszary ówczesnego świata. Wyrażał się w różnorodnych formach: byli zatem pustelnicy żyjący samotnie na pustyni, w skalnych grotach czy w lasach, wędrowni kaznodzieje i misjonarze, wreszcie mnisi żyjący we wspólnotach, według wskazówek duchowego mistrza, lub z czasem spisanej reguły. Wszystkich ich natomiast łączyło szczere pragnienie dążenia ku Bogu, realizowania w życiu codziennym wskazań Ewangelii. Słowa Chrystusa zapisane w Ewangelii, które pociągnęły do pójścia na pustynię w 2. poł. III w. młodego Antoniego: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj wszystko co masz, potem przyjdź i chodź za mną”, tak samo oddziaływały w kolejnych stuleciach, skłaniając wielu do porzucenia dotychczasowego sposobu życia. Nie znamy ich wszystkich z imienia, niektórych upamiętnia tylko samo imię, o innych napisano poematy czy żywoty. Wielu Kościół oficjalnie ogłosił jako świętych, wskazując ich jako wzór albo przykład do naśladowania, lecz także jako orędowników dla tych, co pośród codzienności szczerze szukają Boga, aby wstawiali się za nimi przed Tronem Najwyższego... Więcej

Co dalej?

Wydawnictwo Benedyktynów Tyniec od początku swego istnienia (1991) stara się przedstawiać i promować najbardziej interesujące i wartościowe teksty z tradycji duchowej chrześcijaństwa czerpiącej obficie z doświadczenia mnichów. Poprzez nasze publikacje pragniemy pokazać, że mądrość minionych pokoleń jest olbrzymim bogactwem, które warto poznawać i z którego warto czerpać także obecnie. Tradycja jest jak wino – gdy się zestarzeje z przyjemnością się je pije (por. Syr 9,10). Siłą tradycji monastycznej, decydującej o jej nieprzemijalności i aktualności, jest gleba z której ona wyrasta: autentyczne doświadczenie Boga i własnej ograniczoności. O życiu dawnych mnichów i ich nauce czytamy w Apoftegmatach Ojców Pustyni i w Rozmowach z Ojcami św. Jana Kasjana. Szczególnie wartościowe są pisma Ewagriusza z Pontu, którego dzieła we fragmentach znajdziemy w Filokalii. Więcej publikacji