Trzy rodzaje kłamstwa

Chcę, bracia, abyście sobie przypomnieli nieco o kłamstwie. Widzę bowiem, że niezbyt gorliwie pilnujecie swojego języka, a w ten sposób łatwo i często upadamy. Zobaczcie, bracia moi, jak to w każdej sprawie, co wam zawsze powtarzam, działa przyzwyczajenie do złego albo do dobrego. Trzeba więc wielkiej czujności, żeby nas kłamstwo nie pochwyciło przez zaskoczenie, bo żaden kłamca nie jednoczy się z Bogiem, kłamstwo jest bowiem obce Bogu. Napisano bowiem: „Kłamstwo pochodzi od Złego” i on jest kłamcą i ojcem kłamstwa. Oto ojcem kłamstwa nazwano diabła. A prawdą jest Bóg, bo sam mówi: Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Zobaczcie więc, od kogo odchodzimy i do kogo się przyłączamy przez kłamstwo: oczywiście do Złego. Jeżeli więc naprawdę pragniemy zbawienia, musimy z całej siły i z całą żarliwością miłować prawdę i strzec się wszelkiego kłamstwa, aby nas ono nie oddaliło od prawdy i życia.

A są trzy rodzaje kłamstwa: można kłamać myślą, można kłamać słowem, można kłamać samym swoim życiem. Myślą kłamie ten, kto żywi podejrzenia. Taki, kiedy zobaczy, że jeden brat rozmawia z drugim, podejrzewa, że to o nim mówią. A jeśli przerwą rozmowę, znów ich podejrzewa, że to z jego powodu przerwali. Kiedy kto powie słowa, on podejrzewa, że to umyślnie powiedziano dla dokuczenia mu. W ogóle w każdej sprawie tak podejrzewa bliźnich, mówiąc: przeciw mnie to powiedział, mnie na złość to zrobił, w takiej a takiej intencji to a to uczynił. Oto taki kłamie myślami. Bo nic prawdziwego nie mówi, ale wszystko na podstawie podejrzeń. Stąd potem idzie wścibstwo, obmowa, podsłuchiwanie, kłótnia, sądzenie.

A zdarza się, że ktoś o coś podejrzewał i wypadki potwierdziły prawdę tego podejrzenia. W następstwie tego ktoś niby to z gorliwości o własny postęp wiecznie wszystkich śledzi i tłumaczy się: „Jeśli ktoś mówi źle o mnie, zaczynam widzieć wadę, o którą mnie oskarża i chcę się poprawiać”. Otóż przede wszystkim sam początek takiego postępowania pochodzi od Złego, ponieważ ten człowiek zaczął od kłamstwa. Nie wiedząc bowiem, podejrzewał to, czego nie wiedział. Jakże więc może złe drzewo zrodzić dobre owoce? A jeśli naprawdę chce się poprawić, to niech wtedy, kiedy mu jakiś brat powie: „Nie rób tak” albo: „Dlaczego tak zrobiłeś?” – niech wtedy się nie oburza, ale zrobi pokutę i podziękuje tamtemu, a przez to się poprawi. I jeśli Bóg zobaczy, że taki jest jego zamiar, to nie pozwoli mu błądzić, ale na pewno pośle kogoś, kto go ma pouczyć. Natomiast mówić: „To dla własnej poprawy wierzę swoim podejrzeniom” i pod tym pretekstem podsłuchiwać i śledzić – jest to fałszywe usprawiedliwienie, pochodzące od diabła, który nas chce oszukać.


Fragment z dzieła Pisma ascetyczne. O auotrze: Św. Doroteusz z Gazy (VI w.), pochodził z Antiochii, gdzie też otrzymał staranne wykształcenie. Około roku 525 wstąpił do położonego koło Gazy (Palestyna) klasztoru, kierowanego przez abba Seridosa. Stał się uczniem dwóch wielkich mistrzów-rekluzów: Jana i Barsanufiusza. We wspólnocie pełnił różne obowiązki: odpowiedzialnego za przyjmowanie podróżnych i gości, opiekuna chorych oraz szpitala, a z czasem również wychowawcy nowych kandydatów. Być może po śmierci mistrzów oraz Seridosa (ok. 540 r.) założył nowy klasztor. Pozostawił zbiór konferencji oraz listów.

Pomóż nam wydać Opowieści pielgrzyma w wersji audio. Zostań naszym patronem. O naszych celach dowiesz na stronie Patronite.

Otrzymuj fragmenty na skrzynkę e-mail

Kilka słów…

Ruch monastyczny, który narodził się w IV w. w Egipcie, bardzo szybko rozprzestrzenił się na inne obszary ówczesnego świata. Wyrażał się w różnorodnych formach: byli zatem pustelnicy żyjący samotnie na pustyni, w skalnych grotach czy w lasach, wędrowni kaznodzieje i misjonarze, wreszcie mnisi żyjący we wspólnotach, według wskazówek duchowego mistrza, lub z czasem spisanej reguły. Wszystkich ich natomiast łączyło szczere pragnienie dążenia ku Bogu, realizowania w życiu codziennym wskazań Ewangelii. Słowa Chrystusa zapisane w Ewangelii, które pociągnęły do pójścia na pustynię w 2. poł. III w. młodego Antoniego: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj wszystko co masz, potem przyjdź i chodź za mną”, tak samo oddziaływały w kolejnych stuleciach, skłaniając wielu do porzucenia dotychczasowego sposobu życia. Nie znamy ich wszystkich z imienia, niektórych upamiętnia tylko samo imię, o innych napisano poematy czy żywoty. Wielu Kościół oficjalnie ogłosił jako świętych, wskazując ich jako wzór albo przykład do naśladowania, lecz także jako orędowników dla tych, co pośród codzienności szczerze szukają Boga, aby wstawiali się za nimi przed Tronem Najwyższego... Więcej

Co dalej?

Wydawnictwo Benedyktynów Tyniec od początku swego istnienia (1991) stara się przedstawiać i promować najbardziej interesujące i wartościowe teksty z tradycji duchowej chrześcijaństwa czerpiącej obficie z doświadczenia mnichów. Poprzez nasze publikacje pragniemy pokazać, że mądrość minionych pokoleń jest olbrzymim bogactwem, które warto poznawać i z którego warto czerpać także obecnie. Tradycja jest jak wino – gdy się zestarzeje z przyjemnością się je pije (por. Syr 9,10). Siłą tradycji monastycznej, decydującej o jej nieprzemijalności i aktualności, jest gleba z której ona wyrasta: autentyczne doświadczenie Boga i własnej ograniczoności. O życiu dawnych mnichów i ich nauce czytamy w Apoftegmatach Ojców Pustyni i w Rozmowach z Ojcami św. Jana Kasjana. Szczególnie wartościowe są pisma Ewagriusza z Pontu, którego dzieła we fragmentach znajdziemy w Filokalii. Więcej publikacji