Ten brat odnalazł drogę

Zastanówmy się, bracia, skąd to pochodzi, że czasem słyszy ktoś przykre słowa i przechodzi nad tym spokojnie, jakby właściwie nic nie słyszał; kiedy indziej znów usłyszawszy coś przykrego, natychmiast się unosi. Jaka jest przyczyna takiej różnicy? I czy jest jedna przyczyna, czy jest ich wiele? Ja dostrzegam ich wiele, ale jedna z nich, można by powiedzieć, rodzi wszystkie pozostałe; powiem również dlaczego. Zdarza się na przykład, że ktoś po modlitwie i dzięki prowadzeniu przykładnego życia zakonnego jest, jak by można powiedzieć, w dobrej formie, i dlatego znosi słowa brata i przechodzi nie ulegając wzburzeniu. Zdarza się także, że ktoś lubi danego brata, i dlatego spokojnie znosi to, co mu tamten przykrego powiedział. I również bywa tak, że ktoś gardzi tym bratem, który mu chce zrobić przykrość, a lekceważąc jego słowa i nie zwracając na niego uwagi, jakby to w ogóle nie był człowiek, nie przejmuje się tym, co tamten mówi i robi.

Na ten temat opowiem wam coś, co was zdziwi. Zanim odszedłem z klasztoru, był tam pewien brat, którego nigdy nie widziałem wzburzonego ani przygnębionego z czyjegoś powodu, chociaż często widywałem wielu braci, jak okazywali mu pogardę lub dręczyli go rozmaicie. On jednak znosił to od nich wszystkich, jak gdyby zupełnie nikt mu nic nie zrobił. Ciągle więc podziwiałem ogrom jego cierpliwości i chciałem się dowiedzieć, skąd czerpał tę cnotę. Pewnego razu zaprowadziłem go na miejsce osobne, upadłem przed nim na twarz i poprosiłem, żeby mi powiedział, jaką myśl ma zawsze w sercu, kiedy doznaje pogardy, albo coś cierpi od kogoś, a okazuje taką wielkoduszność. Odpowiedział mi spokojnie i prosto: „Ja tak patrzę na te upokorzenia i przyjmuję je od nich tak, jak od ludzi szczenięta przyjmują”. Usłyszawszy to, schyliłem głowę i powiedziałem sobie: Ten brat odnalazł drogę. Przeżegnałem się i odszedłem prosząc Boga o opiekę nad nim i nade mną.


Fragment z dzieła Pisma ascetyczne. O auotrze: Św. Doroteusz z Gazy (VI w.), pochodził z Antiochii, gdzie też otrzymał staranne wykształcenie. Około roku 525 wstąpił do położonego koło Gazy (Palestyna) klasztoru, kierowanego przez abba Seridosa. Stał się uczniem dwóch wielkich mistrzów-rekluzów: Jana i Barsanufiusza. We wspólnocie pełnił różne obowiązki: odpowiedzialnego za przyjmowanie podróżnych i gości, opiekuna chorych oraz szpitala, a z czasem również wychowawcy nowych kandydatów. Być może po śmierci mistrzów oraz Seridosa (ok. 540 r.) założył nowy klasztor. Pozostawił zbiór konferencji oraz listów.

Otrzymuj fragmenty na skrzynkę e-mail

Kilka słów…

Ruch monastyczny, który narodził się w IV w. w Egipcie, bardzo szybko rozprzestrzenił się na inne obszary ówczesnego świata. Wyrażał się w różnorodnych formach: byli zatem pustelnicy żyjący samotnie na pustyni, w skalnych grotach czy w lasach, wędrowni kaznodzieje i misjonarze, wreszcie mnisi żyjący we wspólnotach, według wskazówek duchowego mistrza, lub z czasem spisanej reguły. Wszystkich ich natomiast łączyło szczere pragnienie dążenia ku Bogu, realizowania w życiu codziennym wskazań Ewangelii. Słowa Chrystusa zapisane w Ewangelii, które pociągnęły do pójścia na pustynię w 2. poł. III w. młodego Antoniego: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj wszystko co masz, potem przyjdź i chodź za mną”, tak samo oddziaływały w kolejnych stuleciach, skłaniając wielu do porzucenia dotychczasowego sposobu życia. Nie znamy ich wszystkich z imienia, niektórych upamiętnia tylko samo imię, o innych napisano poematy czy żywoty. Wielu Kościół oficjalnie ogłosił jako świętych, wskazując ich jako wzór albo przykład do naśladowania, lecz także jako orędowników dla tych, co pośród codzienności szczerze szukają Boga, aby wstawiali się za nimi przed Tronem Najwyższego... Więcej

Co dalej?

Wydawnictwo Benedyktynów Tyniec od początku swego istnienia (1991) stara się przedstawiać i promować najbardziej interesujące i wartościowe teksty z tradycji duchowej chrześcijaństwa czerpiącej obficie z doświadczenia mnichów. Poprzez nasze publikacje pragniemy pokazać, że mądrość minionych pokoleń jest olbrzymim bogactwem, które warto poznawać i z którego warto czerpać także obecnie. Tradycja jest jak wino – gdy się zestarzeje z przyjemnością się je pije (por. Syr 9,10). Siłą tradycji monastycznej, decydującej o jej nieprzemijalności i aktualności, jest gleba z której ona wyrasta: autentyczne doświadczenie Boga i własnej ograniczoności. O życiu dawnych mnichów i ich nauce czytamy w Apoftegmatach Ojców Pustyni i w Rozmowach z Ojcami św. Jana Kasjana. Szczególnie wartościowe są pisma Ewagriusza z Pontu, którego dzieła we fragmentach znajdziemy w Filokalii. Więcej publikacji