Po co szukamy cudzego ciężaru?

Dlaczego więc wtrącamy się do bliźnich? Po co szukamy cudzego ciężaru? Mamy się o co troszczyć, bracia, to jest, aby każdy zadbał o siebie i o swoje grzechy. Do Boga tylko należy usprawiedliwiać i potępiać, On zna wewnętrzne nastawienie każdego, jego siły, jego dzieje, dane mu łaski, jego charakter, jego cechy. On sądzi go z tego wszystkiego tak, jak on tylko sam umie. Inaczej bowiem sądzi Bóg biskupa, inaczej księcia, inaczej przełożonego, inaczej ucznia, inaczej starca, inaczej młodzieńca, inaczej chorego, inaczej zdrowego. A któż może znać wszystkie te sądy, jeśli nie Stwórca, który wszystko uczynił i wszystko zna?

Pamiętam, że słyszałem kiedyś o następującym wydarzeniu. Do pewnego miasta zawiną okręt handlarzy niewolników. Była w tym mieście pewna świątobliwa dziewica, bardzo troskliwa o dobro swej duszy. Gdy się dowiedziała o przybyciu okrętu, ucieszyła się, ponieważ pragnęła zakupić sobie maleńką dziewczynkę. Myślała bowiem: Wezmę ją i wychowam. Pragnę, aby nie poznała nic ze zła tego świata. Posłała więc po właściciela tego statku. Okazało się, że miał właśnie dwie malutkie dziewczynki, takie, o jaką chodziło tej dziewicy. Natychmiast więc z radością zapłaciła cenę i wzięła jedną dziewczynkę do siebie. Kiedy zaś właściciel okrętu wracał od tej świątobliwej dziewicy, wkrótce spotkał aktorkę bardzo niegodziwą. Gdy ta zobaczyła przy nim drugą dziewczynkę, zapragnęła ją zabrać i faktycznie zabrała. Ustaliła cenę, zapłaciła, i z tą, którą nabyła, odeszła.

Rozważcie tajemnicę Bożą. Rozważcie sąd! Kto może wyrokować o tych sprawach? Oto tamta święta dziewica zabiera dziewczynkę i wychowuje ją w bojaźni Bożej, ucząc ją wszelkich dobrych uczynków, szkoląc w życiu monastycznym i w ogóle w chodzeniu wszelkimi dobrymi drogami świętych przykazań Bożych. Aktorka zaś zabrała tamto biedactwo i zrobiła z niej narzędzie diabła. Bo czegóż innego mogła nauczyć, jeśli nie sztuki gubienia własnej duszy? Cóż więc możemy powiedzieć o grozą przejmującym sądzie nad tymi sprawami? Obie dziewczynki były maleńkie, obie zostały sprzedane, nie wiedząc dokąd. Jedna znalazła się w rękach Boga, a druga wpadła w ręce diabła. Czyż więc można powiedzieć, że Bóg żąda od jednej tego samego, co i od drugiej? Jak to możliwe? Czyż można powiedzieć, jeśliby nawet obie dostały się do domu rozpusty albo popełniły jakiś inny grzech, że obie w ten sam sposób będą osądzone? Nawet choćby ten sam grzech popełniły obie? Jak to przypuścić? Pierwsza została pouczona o sądzie Bożym, o królestwie, dniem i nocą zajmowała się słowem Bożym; druga nieszczęsna nigdy nie widziała ani nie słyszała nic dobrego, lecz przeciwnie, wszystko co złe, wszystko, co diabelskie. Jakże więc można by stosować do obu te same wymagania?


Fragment z dzieła Pisma ascetyczne. O auotrze: Św. Doroteusz z Gazy (VI w.), pochodził z Antiochii, gdzie też otrzymał staranne wykształcenie. Około roku 525 wstąpił do położonego koło Gazy (Palestyna) klasztoru, kierowanego przez abba Seridosa. Stał się uczniem dwóch wielkich mistrzów-rekluzów: Jana i Barsanufiusza. We wspólnocie pełnił różne obowiązki: odpowiedzialnego za przyjmowanie podróżnych i gości, opiekuna chorych oraz szpitala, a z czasem również wychowawcy nowych kandydatów. Być może po śmierci mistrzów oraz Seridosa (ok. 540 r.) założył nowy klasztor. Pozostawił zbiór konferencji oraz listów.

Otrzymuj fragmenty na skrzynkę e-mail

Kilka słów…

Ruch monastyczny, który narodził się w IV w. w Egipcie, bardzo szybko rozprzestrzenił się na inne obszary ówczesnego świata. Wyrażał się w różnorodnych formach: byli zatem pustelnicy żyjący samotnie na pustyni, w skalnych grotach czy w lasach, wędrowni kaznodzieje i misjonarze, wreszcie mnisi żyjący we wspólnotach, według wskazówek duchowego mistrza, lub z czasem spisanej reguły. Wszystkich ich natomiast łączyło szczere pragnienie dążenia ku Bogu, realizowania w życiu codziennym wskazań Ewangelii. Słowa Chrystusa zapisane w Ewangelii, które pociągnęły do pójścia na pustynię w 2. poł. III w. młodego Antoniego: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj wszystko co masz, potem przyjdź i chodź za mną”, tak samo oddziaływały w kolejnych stuleciach, skłaniając wielu do porzucenia dotychczasowego sposobu życia. Nie znamy ich wszystkich z imienia, niektórych upamiętnia tylko samo imię, o innych napisano poematy czy żywoty. Wielu Kościół oficjalnie ogłosił jako świętych, wskazując ich jako wzór albo przykład do naśladowania, lecz także jako orędowników dla tych, co pośród codzienności szczerze szukają Boga, aby wstawiali się za nimi przed Tronem Najwyższego... Więcej

Co dalej?

Wydawnictwo Benedyktynów Tyniec od początku swego istnienia (1991) stara się przedstawiać i promować najbardziej interesujące i wartościowe teksty z tradycji duchowej chrześcijaństwa czerpiącej obficie z doświadczenia mnichów. Poprzez nasze publikacje pragniemy pokazać, że mądrość minionych pokoleń jest olbrzymim bogactwem, które warto poznawać i z którego warto czerpać także obecnie. Tradycja jest jak wino – gdy się zestarzeje z przyjemnością się je pije (por. Syr 9,10). Siłą tradycji monastycznej, decydującej o jej nieprzemijalności i aktualności, jest gleba z której ona wyrasta: autentyczne doświadczenie Boga i własnej ograniczoności. O życiu dawnych mnichów i ich nauce czytamy w Apoftegmatach Ojców Pustyni i w Rozmowach z Ojcami św. Jana Kasjana. Szczególnie wartościowe są pisma Ewagriusza z Pontu, którego dzieła we fragmentach znajdziemy w Filokalii. Więcej publikacji