Ogień

Ewagriusz powiedział, że człowiek opanowany przez namiętności, a modlący się o szybką śmierć, podobny jest do kogoś, kto prosiłby cieślę, żeby szybko rozbił łóżko chorego. Bo przez ciało dusza doznaje trochę oderwania i ulgi od dręczących ją namiętności: je, pije, śpi, rozmawia, zaznaje rozrywki pośród bliskich. A kiedy wyjdzie z ciała, pozostaje sama ze swymi namiętnościami i odtąd już stale ją męczą, wypełniają i zadręczają swoim natręctwem, rozszarpują ją tak, że nie potrafi już nawet wspomnieć o Bogu. A przecież wspomnienie Boga jest pociechą duszy, jak to i w psalmie powiedziano: Wspomniałem na Boga i rozradowałem się, otóż nawet na to nie pozwalają już jej namiętności.

Chcielibyście może przekonać się o tym doświadczeniu? Niech się zgłosi któryś z was, a zamknę go w ciemnej celi tylko na trzy dni i niech tam nie je, nie pije, nie śpi, z nikim nie rozmawia, nie śpiewa, nie modli się ani w ogóle nie wspomina Boga. Przekona się, co z nim zrobią namiętności! I to tu jeszcze, na ziemi! O ileż bardziej po wyjściu duszy z ciała, kiedy jest już im wydana i samotna pośród nich!

Ile ona nieszczęśliwa musi od nich wtedy wycierpieć! Na podstawie ziemskich analogii możecie sobie jakoś wyobrazić i tamtą mękę. Kiedy ktoś ma gorączkę, cóż go tak pali? Jaki ogień, jakie drwa sprawiają w nim ten żar? Jeśli ktoś ma zaburzoną równowagę płynów w ciele i przeważa u niego czarna żółć, czyż to nie ten brak równowagi pali go stale i dręczy, i uprzykrza mu życie? Tak i z namiętnościami duszy. Wiecznie tę nieszczęśliwą dręczy jej własny grzeszny nałóg, wciąż w niej trwa gorzka pamięć i bolesna obecność palących i piekących ją namiętności. A do tego, bracia, któż może opisać to miejsce straszliwe, te ciała poddane karze, towarzyszące duszom w tak wielkiej i strasznej męce, a nieulegające zniszczeniu? Ten niewypowiedziany ogień, ciemność, nieubłagane, mściwe moce i tysiączne inne męki, o których na różnych miejscach czytamy w Piśmie Świętym. A wszystko to odpowiednie dla złych uczynków duszy i jej złych pożądań. Bo jak święci dostają się do miejsc świetlistych i do anielskiej radości odpowiedniej dla ich dobrego życia, tak grzesznicy dostają się do miejsc zakrytych i ciemnych, pełnych zgrozy i przerażenia, jak pouczają święci. Cóż bowiem jest straszniejsze, co bardziej opłakania godne niż te miejsca, do których strącono szatanów? A grzesznicy idą z szatanami na jedną i tę samą karę, jak napisano: Idźcie precz ode mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom.


Fragment z dzieła Pisma ascetyczne. O auotrze: Św. Doroteusz z Gazy (VI w.), pochodził z Antiochii, gdzie też otrzymał staranne wykształcenie. Około roku 525 wstąpił do położonego koło Gazy (Palestyna) klasztoru, kierowanego przez abba Seridosa. Stał się uczniem dwóch wielkich mistrzów-rekluzów: Jana i Barsanufiusza. We wspólnocie pełnił różne obowiązki: odpowiedzialnego za przyjmowanie podróżnych i gości, opiekuna chorych oraz szpitala, a z czasem również wychowawcy nowych kandydatów. Być może po śmierci mistrzów oraz Seridosa (ok. 540 r.) założył nowy klasztor. Pozostawił zbiór konferencji oraz listów.

Pomóż nam wydać Opowieści pielgrzyma w wersji audio. Zostań naszym patronem. O naszych celach dowiesz na stronie Patronite.

Otrzymuj fragmenty na skrzynkę e-mail

Kilka słów…

Ruch monastyczny, który narodził się w IV w. w Egipcie, bardzo szybko rozprzestrzenił się na inne obszary ówczesnego świata. Wyrażał się w różnorodnych formach: byli zatem pustelnicy żyjący samotnie na pustyni, w skalnych grotach czy w lasach, wędrowni kaznodzieje i misjonarze, wreszcie mnisi żyjący we wspólnotach, według wskazówek duchowego mistrza, lub z czasem spisanej reguły. Wszystkich ich natomiast łączyło szczere pragnienie dążenia ku Bogu, realizowania w życiu codziennym wskazań Ewangelii. Słowa Chrystusa zapisane w Ewangelii, które pociągnęły do pójścia na pustynię w 2. poł. III w. młodego Antoniego: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj wszystko co masz, potem przyjdź i chodź za mną”, tak samo oddziaływały w kolejnych stuleciach, skłaniając wielu do porzucenia dotychczasowego sposobu życia. Nie znamy ich wszystkich z imienia, niektórych upamiętnia tylko samo imię, o innych napisano poematy czy żywoty. Wielu Kościół oficjalnie ogłosił jako świętych, wskazując ich jako wzór albo przykład do naśladowania, lecz także jako orędowników dla tych, co pośród codzienności szczerze szukają Boga, aby wstawiali się za nimi przed Tronem Najwyższego... Więcej

Co dalej?

Wydawnictwo Benedyktynów Tyniec od początku swego istnienia (1991) stara się przedstawiać i promować najbardziej interesujące i wartościowe teksty z tradycji duchowej chrześcijaństwa czerpiącej obficie z doświadczenia mnichów. Poprzez nasze publikacje pragniemy pokazać, że mądrość minionych pokoleń jest olbrzymim bogactwem, które warto poznawać i z którego warto czerpać także obecnie. Tradycja jest jak wino – gdy się zestarzeje z przyjemnością się je pije (por. Syr 9,10). Siłą tradycji monastycznej, decydującej o jej nieprzemijalności i aktualności, jest gleba z której ona wyrasta: autentyczne doświadczenie Boga i własnej ograniczoności. O życiu dawnych mnichów i ich nauce czytamy w Apoftegmatach Ojców Pustyni i w Rozmowach z Ojcami św. Jana Kasjana. Szczególnie wartościowe są pisma Ewagriusza z Pontu, którego dzieła we fragmentach znajdziemy w Filokalii. Więcej publikacji