Oczyszczenie

Przekazali nam Ojcowie, jak powinien każdy z nas oczyszczać się z dnia na dzień. Zastanowić się należy wieczorem, jak spędziło się dzień, a rano znowu, jak spędziło się noc i pokutować przed Bogiem za to, czym przypuszczalnie się zgrzeszyło. Ale my, ponieważ wiele grzeszymy, ze względu na naszą krótką pamięć powinniśmy zaiste i co sześć godzin robić rachunek sumienia i pytać się, jak ten czas spędziliśmy i czym zawiniliśmy. I każdy powinien mówić sobie: Czy nie powiedziałem może czegoś, co by zraniło mego brata? A może zobaczyłem go coś robiącego i osądziłem go, wzgardziłem nim albo go obmówiłem? Może prosiłem o coś szafarza, a kiedy nie otrzymałem, szemrałem przeciw niemu? Może jedzenie było niedobrze przygotowane i skrytykowałem za to kucharza, zawstydziłem go i zasmuciłem, albo przynajmniej z niezadowolenia szemrałem w sercu? Bo szemranie w sercu jest grzechem. A dalej, może ceremoniarz albo któryś z braci zwrócił mi uwagę, a ja nie ścierpiałem tego, ale mu się sprzeciwiłem? Tak to po każdym dniu powinniśmy robić rachunek sumienia, jak go spędziliśmy. Podobnie trzeba też zastanowić się, jak spędziliśmy noc; czy pośpiesznie wstaliśmy na wigilie, czy też zlekceważyliśmy budzącego albo szemraliśmy przeciw niemu. Bo powinniśmy wiedzieć, że ten, kto nas budzi na wigilie, wyświadcza nam wielką przysługę, jakby opiekun, prowadzący nas do wielkich zysków: bo nas budzi na rozmowę z Bogiem, abyśmy mogli przebłagać Go za nasze grzechy i otrzymać światło. Jakże więc bardzo należy takiemu dziękować! Naprawdę należy uważać, że to przez niego przychodzi do nas zbawienie.

Opowiem wam na ten temat rzecz przedziwną, którą słyszałem o pewnym Starcu mającym dar widzenia. Stojąc w kościele widział on, gdy bracia zaczynali śpiewać psalmy, człowieka w jaśniejących szatach, który wychodził z sanktuarium, a trzymał coś jakby wazę z wodą święconą i łyżkę. Zanurzał on łyżkę w wazie, a obchodząc wszystkich braci, znaczył krzyżem każdego z nich. Miejsca zaś nieobecnych braci jedne znaczył, a inne omijał. A pod koniec modlitwy Starzec widział go znowu, jak wychodził z sanktuarium i robił to samo. Więc pewnego dnia Starzec zatrzymał go, padł mu do nóg i prosił o wyjaśnienie, kim jest i co robi. Człowiek w jaśniejących szatach odpowiedział: „Jestem aniołem Bożym i dostałem polecenie kłaść znak na tych, którzy są w kościele od początku psalmodii i na tych, którzy pozostali aż do końca, z powodu ich zapału, gorliwości i dobrej woli”. Starzec zapytał: „A dlaczego znaczysz także miejsca niektórych nieobecnych?” Odpowiedział mu anioł święty: „Są to miejsca braci gorliwych i pełnych dobrej woli; nie przyszli oni albo z powodu obłożnej choroby, za pozwoleniem ojców, albo dlatego, że im coś nakazano, a ponieważ są posłuszni, przyjść nie mogli. Tacy nieobecni otrzymują także święty znak, bo wolą są razem ze śpiewającymi. Tylko tym, którzy by mogli tu być, ale z niedbalstwa nie przyszli, tym kazano mi nie dawać znaku, bo sami siebie czynią niegodnymi”.

Oto widzicie, do jakich łask doprowadza swego brata ten, kto go budzi na kanoniczne pacierze. Starajcie się więc, bracia, nie pozbawiać się nigdy świętego znaku anielskiego; a gdyby któremuś przydarzyła się nieuwaga, a inny by go napomniał, to nie powinien się gniewać, ale w trosce o swoje dobro dziękować tamtemu, kimkolwiek jest.


Fragment z dzieła Pisma ascetyczne. O auotrze: Św. Doroteusz z Gazy (VI w.), pochodził z Antiochii, gdzie też otrzymał staranne wykształcenie. Około roku 525 wstąpił do położonego koło Gazy (Palestyna) klasztoru, kierowanego przez abba Seridosa. Stał się uczniem dwóch wielkich mistrzów-rekluzów: Jana i Barsanufiusza. We wspólnocie pełnił różne obowiązki: odpowiedzialnego za przyjmowanie podróżnych i gości, opiekuna chorych oraz szpitala, a z czasem również wychowawcy nowych kandydatów. Być może po śmierci mistrzów oraz Seridosa (ok. 540 r.) założył nowy klasztor. Pozostawił zbiór konferencji oraz listów.

Pomóż nam wydać Opowieści pielgrzyma w wersji audio. Zostań naszym patronem. O naszych celach dowiesz na stronie Patronite.

Otrzymuj fragmenty na skrzynkę e-mail

Kilka słów…

Ruch monastyczny, który narodził się w IV w. w Egipcie, bardzo szybko rozprzestrzenił się na inne obszary ówczesnego świata. Wyrażał się w różnorodnych formach: byli zatem pustelnicy żyjący samotnie na pustyni, w skalnych grotach czy w lasach, wędrowni kaznodzieje i misjonarze, wreszcie mnisi żyjący we wspólnotach, według wskazówek duchowego mistrza, lub z czasem spisanej reguły. Wszystkich ich natomiast łączyło szczere pragnienie dążenia ku Bogu, realizowania w życiu codziennym wskazań Ewangelii. Słowa Chrystusa zapisane w Ewangelii, które pociągnęły do pójścia na pustynię w 2. poł. III w. młodego Antoniego: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj wszystko co masz, potem przyjdź i chodź za mną”, tak samo oddziaływały w kolejnych stuleciach, skłaniając wielu do porzucenia dotychczasowego sposobu życia. Nie znamy ich wszystkich z imienia, niektórych upamiętnia tylko samo imię, o innych napisano poematy czy żywoty. Wielu Kościół oficjalnie ogłosił jako świętych, wskazując ich jako wzór albo przykład do naśladowania, lecz także jako orędowników dla tych, co pośród codzienności szczerze szukają Boga, aby wstawiali się za nimi przed Tronem Najwyższego... Więcej

Co dalej?

Wydawnictwo Benedyktynów Tyniec od początku swego istnienia (1991) stara się przedstawiać i promować najbardziej interesujące i wartościowe teksty z tradycji duchowej chrześcijaństwa czerpiącej obficie z doświadczenia mnichów. Poprzez nasze publikacje pragniemy pokazać, że mądrość minionych pokoleń jest olbrzymim bogactwem, które warto poznawać i z którego warto czerpać także obecnie. Tradycja jest jak wino – gdy się zestarzeje z przyjemnością się je pije (por. Syr 9,10). Siłą tradycji monastycznej, decydującej o jej nieprzemijalności i aktualności, jest gleba z której ona wyrasta: autentyczne doświadczenie Boga i własnej ograniczoności. O życiu dawnych mnichów i ich nauce czytamy w Apoftegmatach Ojców Pustyni i w Rozmowach z Ojcami św. Jana Kasjana. Szczególnie wartościowe są pisma Ewagriusza z Pontu, którego dzieła we fragmentach znajdziemy w Filokalii. Więcej publikacji