Namiętność

Otóż Bóg stał się człowiekiem i wyzwolił człowieka spod przemocy wroga. Obalił bowiem całą jego moc, skruszył jego siły i wyrwał nas z zasięgu jego ręki i z jego niewoli, bylebyśmy sami z własnej woli nie chcieli zgrzeszyć. Dał nam bowiem moc, jak powiedział, deptać po wężach i skorpionach i po całej potędze nieprzyjaciela przez to, że nas oczyścił od wszelkiego grzechu przez święty chrzest. Bo święty chrzest odpuszcza i gładzi wszelki grzech. A dalej, dobry Bóg, znając naszą słabość i przewidując, że po świętym chrzcie zgrzeszymy znowu – jak napisano: Usposobienie człowieka jest złe już od młodości – dał nam w swojej dobroci święte przykazania, które nas oczyszczają, abyśmy mogli, jeżeli chcemy, oczyścić się na nowo przez zachowywanie Jego przykazań, i to oczyścić się nie tylko z grzechów, ale nawet i z namiętności. Bo co innego namiętność, a co innego grzech; namiętnościami są: skłonność do gniewu, próżność, żądza rozkoszy, nienawiść, złe pragnienia i tym podobne; grzechy zaś to czyny wypływające z tych skłonności, kiedy ktoś w czyn je wprowadza, kiedy ciałem wykonuje to, do czego popycha go namiętność. I może się oczywiście zdarzyć, że ktoś ma namiętności, ale ich w czyn nie wprowadza.


Fragment z dzieła Pisma ascetyczne. O auotrze: Św. Doroteusz z Gazy (VI w.), pochodził z Antiochii, gdzie też otrzymał staranne wykształcenie. Około roku 525 wstąpił do położonego koło Gazy (Palestyna) klasztoru, kierowanego przez abba Seridosa. Stał się uczniem dwóch wielkich mistrzów-rekluzów: Jana i Barsanufiusza. We wspólnocie pełnił różne obowiązki: odpowiedzialnego za przyjmowanie podróżnych i gości, opiekuna chorych oraz szpitala, a z czasem również wychowawcy nowych kandydatów. Być może po śmierci mistrzów oraz Seridosa (ok. 540 r.) założył nowy klasztor. Pozostawił zbiór konferencji oraz listów.

Otrzymuj fragmenty na skrzynkę e-mail

Kilka słów…

Ruch monastyczny, który narodził się w IV w. w Egipcie, bardzo szybko rozprzestrzenił się na inne obszary ówczesnego świata. Wyrażał się w różnorodnych formach: byli zatem pustelnicy żyjący samotnie na pustyni, w skalnych grotach czy w lasach, wędrowni kaznodzieje i misjonarze, wreszcie mnisi żyjący we wspólnotach, według wskazówek duchowego mistrza, lub z czasem spisanej reguły. Wszystkich ich natomiast łączyło szczere pragnienie dążenia ku Bogu, realizowania w życiu codziennym wskazań Ewangelii. Słowa Chrystusa zapisane w Ewangelii, które pociągnęły do pójścia na pustynię w 2. poł. III w. młodego Antoniego: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj wszystko co masz, potem przyjdź i chodź za mną”, tak samo oddziaływały w kolejnych stuleciach, skłaniając wielu do porzucenia dotychczasowego sposobu życia. Nie znamy ich wszystkich z imienia, niektórych upamiętnia tylko samo imię, o innych napisano poematy czy żywoty. Wielu Kościół oficjalnie ogłosił jako świętych, wskazując ich jako wzór albo przykład do naśladowania, lecz także jako orędowników dla tych, co pośród codzienności szczerze szukają Boga, aby wstawiali się za nimi przed Tronem Najwyższego... Więcej

Co dalej?

Wydawnictwo Benedyktynów Tyniec od początku swego istnienia (1991) stara się przedstawiać i promować najbardziej interesujące i wartościowe teksty z tradycji duchowej chrześcijaństwa czerpiącej obficie z doświadczenia mnichów. Poprzez nasze publikacje pragniemy pokazać, że mądrość minionych pokoleń jest olbrzymim bogactwem, które warto poznawać i z którego warto czerpać także obecnie. Tradycja jest jak wino – gdy się zestarzeje z przyjemnością się je pije (por. Syr 9,10). Siłą tradycji monastycznej, decydującej o jej nieprzemijalności i aktualności, jest gleba z której ona wyrasta: autentyczne doświadczenie Boga i własnej ograniczoności. O życiu dawnych mnichów i ich nauce czytamy w Apoftegmatach Ojców Pustyni i w Rozmowach z Ojcami św. Jana Kasjana. Szczególnie wartościowe są pisma Ewagriusza z Pontu, którego dzieła we fragmentach znajdziemy w Filokalii. Więcej publikacji