Czujność

Mówiłem już wam wielokrotnie, jak się w nałóg wpada. Bo nie nazywamy od razu porywczym tego, kto się raz rozgniewa, ani rozpustnikiem tego, kto raz popełni rozpustę; to i ten, kto raz da jałmużnę, nie nazywa się szczodrobliwym, ale tak cnota, jak i wada przez stałe pełnienie wchodzi duszy jakby w zwyczaj, a ten zwyczaj potem jest dla niej albo męką, albo szczęściem. I mówiliśmy już wiele razy, dlaczego cnota jest dla duszy szczęściem, a wada męką. Cnota bowiem jest nam przyrodzona i znajduje się w nas. Bo niezniszczalny jest posiew cnoty. Mówiłem wam więc, że w miarę jak pełnimy dobro i jak cnota wchodzi nam w zwyczaj, odzyskujemy sposób bycia sobie właściwy, wracamy do przyrodzonego nam zdrowia, tak jak do normalnego widoku światła po chorobie oczu, albo po jakiejkolwiek innej chorobie do właściwego nam i naturalnego zdrowia. Nie tak jest jednak ze złem; ale przez pełnienie grzechu nabywamy zwyczaju obcego nam i przeciwnego naturze, tak jakbyśmy się na stałe zarazili jakąś chorobą i już nie mogli wrócić do zdrowia bez wielkiej pomocy, licznych modlitw i mnóstwa łez, które mają ściągnąć na nas miłosierdzie Chrystusa.

Podobnie bywa i w sprawach ciała. Bo są na przykład pewne potrawy wytwarzające czarną żółć, jak kapusta, soczewica i inne podobne. Otóż przez zjedzenie raz czy drugi kapusty, soczewicy lub czegoś w tym rodzaju człowiek nie gromadzi jeszcze w sobie czarnej żółci, ale jeśli spożywa się je ciągle, dochodzi do nadmiaru, a to wywołuje stany gorączkowe, które spalają chorego, co jest dla niego powodem tysiącznych kłopotów. Tak też i z duszą. Jeśli ktoś trwa w grzechu, powstaje w duszy zły nałóg i on to ją potem dręczy.

Ale i to wiedzcie, że bywają dusze szczególnie skłonne do jakiejś namiętności. Taka dusza jeśli choć raz popełni grzech z tej namiętności wynikający, naraża się na niebezpieczeństwo, że wpadnie w nałóg. Zdarza się tak i ze zdrowiem: bywa, że ktoś ma w sobie stały nadmiar czarnej żółci, ponieważ poprzednio nie dbał o zdrowie. Wtedy wystarczy może nawet raz zjeść coś takiego, a już w nim żółć powstaje i rozpala się.

Trzeba więc wielkiej czujności, troski i bojaźni, aby nie wpaść w grzeszny nałóg. Wierzcie mi, bracia, że jeśli choć jedną namiętność ktoś doprowadzi do nałogu, skazany jest na mękę. I zdarza się, że ktoś spełnia dziesięć dobrych uczynków, a jeden zły z powodu nałogu, wówczas ten jeden zły czyn spełniony z nałogu przeważa tamte dziesięć dobrych. Podobnie orzeł, jeśli się całkowicie nie wyzwoli z sieci, ale choćby za jeden pazur jest wplątany, to przez ten drobiazg przepada cała jego siła. Bo jeśli cały jest na zewnątrz, a jeden pazur jego w sieci, czyż nie jest jeszcze w mocy sieci? Czyż myśliwy nie zabije go, kiedy zechce? Tak jest i z duszą. Jeśli choć jedna namiętność stała się dla niej nałogiem, wówczas wróg powali ją, kiedy mu się spodoba. Ma ją bowiem w zasięgu ręki dzięki tej namiętności. Dlatego wciąż wam powtarzam: nie pozwalajcie namiętnościom stawać się nałogiem, ale walczmy, błagając Boga dniem i nocą, abyśmy nie wpadli w pokusę. A jeśli ulegliśmy, będąc ludźmi i wpadliśmy w grzech, starajmy się powstać natychmiast, pokutujmy za to, płaczmy przed obliczem Bożego miłosierdzia, czuwajmy, walczmy, a Bóg widząc naszą dobrą wolę, pokorę i skruchę, wyciągnie rękę do nas i zlituje się nad nami. Amen.


Fragment z dzieła Pisma ascetyczne. O auotrze: Św. Doroteusz z Gazy (VI w.), pochodził z Antiochii, gdzie też otrzymał staranne wykształcenie. Około roku 525 wstąpił do położonego koło Gazy (Palestyna) klasztoru, kierowanego przez abba Seridosa. Stał się uczniem dwóch wielkich mistrzów-rekluzów: Jana i Barsanufiusza. We wspólnocie pełnił różne obowiązki: odpowiedzialnego za przyjmowanie podróżnych i gości, opiekuna chorych oraz szpitala, a z czasem również wychowawcy nowych kandydatów. Być może po śmierci mistrzów oraz Seridosa (ok. 540 r.) założył nowy klasztor. Pozostawił zbiór konferencji oraz listów.

Pomóż nam wydać Opowieści pielgrzyma w wersji audio. Zostań naszym patronem. O naszych celach dowiesz na stronie Patronite.

Otrzymuj fragmenty na skrzynkę e-mail

Kilka słów…

Ruch monastyczny, który narodził się w IV w. w Egipcie, bardzo szybko rozprzestrzenił się na inne obszary ówczesnego świata. Wyrażał się w różnorodnych formach: byli zatem pustelnicy żyjący samotnie na pustyni, w skalnych grotach czy w lasach, wędrowni kaznodzieje i misjonarze, wreszcie mnisi żyjący we wspólnotach, według wskazówek duchowego mistrza, lub z czasem spisanej reguły. Wszystkich ich natomiast łączyło szczere pragnienie dążenia ku Bogu, realizowania w życiu codziennym wskazań Ewangelii. Słowa Chrystusa zapisane w Ewangelii, które pociągnęły do pójścia na pustynię w 2. poł. III w. młodego Antoniego: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj wszystko co masz, potem przyjdź i chodź za mną”, tak samo oddziaływały w kolejnych stuleciach, skłaniając wielu do porzucenia dotychczasowego sposobu życia. Nie znamy ich wszystkich z imienia, niektórych upamiętnia tylko samo imię, o innych napisano poematy czy żywoty. Wielu Kościół oficjalnie ogłosił jako świętych, wskazując ich jako wzór albo przykład do naśladowania, lecz także jako orędowników dla tych, co pośród codzienności szczerze szukają Boga, aby wstawiali się za nimi przed Tronem Najwyższego... Więcej

Co dalej?

Wydawnictwo Benedyktynów Tyniec od początku swego istnienia (1991) stara się przedstawiać i promować najbardziej interesujące i wartościowe teksty z tradycji duchowej chrześcijaństwa czerpiącej obficie z doświadczenia mnichów. Poprzez nasze publikacje pragniemy pokazać, że mądrość minionych pokoleń jest olbrzymim bogactwem, które warto poznawać i z którego warto czerpać także obecnie. Tradycja jest jak wino – gdy się zestarzeje z przyjemnością się je pije (por. Syr 9,10). Siłą tradycji monastycznej, decydującej o jej nieprzemijalności i aktualności, jest gleba z której ona wyrasta: autentyczne doświadczenie Boga i własnej ograniczoności. O życiu dawnych mnichów i ich nauce czytamy w Apoftegmatach Ojców Pustyni i w Rozmowach z Ojcami św. Jana Kasjana. Szczególnie wartościowe są pisma Ewagriusza z Pontu, którego dzieła we fragmentach znajdziemy w Filokalii. Więcej publikacji