Cierpienie

Kiedy chorowałem i cierpiałem ból w nogach, niektórzy z odwiedzających mnie braci prosili, żebym im powiedział o przyczynie tej choroby, a to, jak przypuszczam, w podwójnym celu; żeby mnie pocieszyć i trochę oderwać od bólu oraz żeby mi dać sposobność do powiedzenia czegoś budującego. Ponieważ dolegliwość nie pozwalała mi wtedy mówić do was tyle, ile bym pragnął, musicie teraz posłuchać na ten temat. To jest nawet przyjemnie rozprawiać o cierpieniu po cierpieniu. Podobnie na morzu, kiedy zerwie się burza, wszyscy na statku są w udręce, ale gdy burza przeminie, z całą przyjemnością opowiadają jedni drugim, co się działo.

Dobrze jest, bracia, jak to wam zawsze mówię, każdą sprawę odnosić do Boga i powtarzać, że nic się bez Niego nie dzieje, ale że Bóg właśnie wie, że to jest dobre i pożyteczne, toteż tak czyni, choćby ta sprawa miała i jakąś zewnętrzną przyczynę. Na przykład mógłbym powiedzieć, że ponieważ jadłem z gośćmi i dla ich przyjemności zmusiłem się do zjedzenia trochę za wiele, obciążony żołądek wywołał napływ cieczy do stóp i bóle reumatyczne; mógłbym też podać różne inne powody, bo ich nie brak szukającemu. Ale najwłaściwiej i najpożyteczniej jest powiedzieć raczej, że Bóg wiedział, że to wyjdzie na korzyść mojej duszy, więc tak się stało, bo nic z tego, co czyni Bóg, nie jest złe, ale wszystko dobre i bardzo dobre. Nie trzeba więc niepokoić się tym, co się dzieje, ale wszystko, jak powiedziałem, przypisywać zamysłom Bożym i trwać w pokoju.

Są ludzie, którym tak ciążą przychodzące na nich cierpienia, że odrzekają się nawet życia i woleliby umrzeć, żeby przez to doznać już ulgi. A to pochodzi z małoduszności i z wielkiej niewiedzy. Taki człowiek nie zdaje sobie sprawy ze strasznego losu duszy po wyjściu z ciała. Dowód to wielkiej litości Bożej, bracia, że jesteśmy na tym świecie, a my, nie znając tamtego, ten uważamy za przykry, podczas gdy jest inaczej. Czy nie wiecie, co powiedziano w Naukach Starców? Jak to brat bardzo ciężko doświadczany zwrócił się do pewnego Starca, mówiąc: „Dusza moja pragnie już śmierci”. A Starzec mu odpowiedział: „To dlatego, że chce uniknąć cierpienia, a nie wie, że cierpienia przyszłe o wiele gorsze są do obecnych”. A inny, podobnie zapytał Starca: „Skąd to się bierze, że przykro mi siedzieć w celi?” Starzec mu odrzekł: „Stąd, żeś jeszcze nie widział ani spodziewanego szczęścia, ani przyszłej męki. Bo gdybyś je dokładnie poznał, to choćby twoja cela była pełna robactwa, siedziałbyś w niej stale, trwałbyś w niej bez uprzykrzenia”. Ale my chcemy zbawić się przez sen i dlatego w cierpieniach brak nam odwagi. A tymczasem powinniśmy raczej dziękować Bogu i uważać się za szczęśliwych, że nam zostało dane pocierpieć trochę tutaj, żeby tam doznać odrobiny szczęścia.


Fragment z dzieła Pisma ascetyczne. O auotrze: Św. Doroteusz z Gazy (VI w.), pochodził z Antiochii, gdzie też otrzymał staranne wykształcenie. Około roku 525 wstąpił do położonego koło Gazy (Palestyna) klasztoru, kierowanego przez abba Seridosa. Stał się uczniem dwóch wielkich mistrzów-rekluzów: Jana i Barsanufiusza. We wspólnocie pełnił różne obowiązki: odpowiedzialnego za przyjmowanie podróżnych i gości, opiekuna chorych oraz szpitala, a z czasem również wychowawcy nowych kandydatów. Być może po śmierci mistrzów oraz Seridosa (ok. 540 r.) założył nowy klasztor. Pozostawił zbiór konferencji oraz listów.

Pomóż nam wydać Opowieści pielgrzyma w wersji audio. Zostań naszym patronem. O naszych celach dowiesz na stronie Patronite.

Otrzymuj fragmenty na skrzynkę e-mail

Kilka słów…

Ruch monastyczny, który narodził się w IV w. w Egipcie, bardzo szybko rozprzestrzenił się na inne obszary ówczesnego świata. Wyrażał się w różnorodnych formach: byli zatem pustelnicy żyjący samotnie na pustyni, w skalnych grotach czy w lasach, wędrowni kaznodzieje i misjonarze, wreszcie mnisi żyjący we wspólnotach, według wskazówek duchowego mistrza, lub z czasem spisanej reguły. Wszystkich ich natomiast łączyło szczere pragnienie dążenia ku Bogu, realizowania w życiu codziennym wskazań Ewangelii. Słowa Chrystusa zapisane w Ewangelii, które pociągnęły do pójścia na pustynię w 2. poł. III w. młodego Antoniego: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj wszystko co masz, potem przyjdź i chodź za mną”, tak samo oddziaływały w kolejnych stuleciach, skłaniając wielu do porzucenia dotychczasowego sposobu życia. Nie znamy ich wszystkich z imienia, niektórych upamiętnia tylko samo imię, o innych napisano poematy czy żywoty. Wielu Kościół oficjalnie ogłosił jako świętych, wskazując ich jako wzór albo przykład do naśladowania, lecz także jako orędowników dla tych, co pośród codzienności szczerze szukają Boga, aby wstawiali się za nimi przed Tronem Najwyższego... Więcej

Co dalej?

Wydawnictwo Benedyktynów Tyniec od początku swego istnienia (1991) stara się przedstawiać i promować najbardziej interesujące i wartościowe teksty z tradycji duchowej chrześcijaństwa czerpiącej obficie z doświadczenia mnichów. Poprzez nasze publikacje pragniemy pokazać, że mądrość minionych pokoleń jest olbrzymim bogactwem, które warto poznawać i z którego warto czerpać także obecnie. Tradycja jest jak wino – gdy się zestarzeje z przyjemnością się je pije (por. Syr 9,10). Siłą tradycji monastycznej, decydującej o jej nieprzemijalności i aktualności, jest gleba z której ona wyrasta: autentyczne doświadczenie Boga i własnej ograniczoności. O życiu dawnych mnichów i ich nauce czytamy w Apoftegmatach Ojców Pustyni i w Rozmowach z Ojcami św. Jana Kasjana. Szczególnie wartościowe są pisma Ewagriusza z Pontu, którego dzieła we fragmentach znajdziemy w Filokalii. Więcej publikacji